wtorek, 27 października 2015

Essen 2015 - dzień 3

Sobota to był dla mnie trzeci i zarazem ostatni dzień na targach, bo w niedzielę z samego rana musiałam już wracać do Polski. W sumie nawet nie żałuję, bo w sobotę zrobiło się naprawdę bardzo tłoczno. I nie chodzi tu nawet o dostęp do stolika, bo z tym różnie bywało już od samego początku, ale o zwykłe przemieszczanie się po halach. Nagle poczułam się jak na stacji metra w godzinach szczytu. Oczywiście nie wszędzie było aż tak źle, jednak zdecydowanie dawało się odczuć, że to weekend, ludzie mają wolne i chcą spędzić ten czas przy planszówkach.

wtorek, 20 października 2015

Essen 2015 - dzień 2

Drugiego dnia udało mi się przyjechać przed czasem i zdziwiłam się, że drzwi wejściowe otworzono kilka minut przed 10:00. Miałam w planach grę w "Mysterium" czyli odświeżone i poprawione wydanie "Tajemniczego domostwa". Niestety nie udało mi się dotrzeć do stoiska wystarczająco szybko, wszystkie stoły były już zajęte. Miałam do wyboru - poczekać aż skończy się gra i zwolni się miejsce lub iść dalej i poszukać czegoś innego. Wybrałam drugą opcję, żeby nie tracić czasu, wychodząc z założenia, że w końcu w "Tajemnicze domostwo" grałam. Szłam, rozglądając się dookoła, ale wszędzie widziałam tylko zajęte stoliki. Ze smętną miną dotarłam do końca hali, gdzie zobaczyłam rozłożoną grę z pięknymi figurkami, a przy niej miłego pana. Pan to był Sandy Petersen, a gra to "Cthulhu Wars", która czekała, aż ktoś do niej zasiądzie. Nooo... warto było spacerować :-) Wprawdzie nie jest to nowa pozycja, ale ja nie miałam jeszcze okazji w nią zagrać, a zwłaszcza z autorem. Szybko pojawili się kolejni chętni i rozpoczęła się partyjka w czwórkę, a twórca uczył nas zasad i podpowiadał jak zachować się w danym momencie. Muszę przyznać, że tłumaczył bardzo dobrze, od czasu do czasu zadając pytania kontrolne, aby sprawdzić czy rozumiemy o co chodzi. 
Pod względem mechaniki "Cthulhu Wars" przypominają mi trochę "Chaos w starym świecie". Na planszy mamy mapę z wydzielonymi terenami, które można podbijać. Do tego każdy z graczy ma figurki o zróżnicowanym potencjale - od zwykłych, pozbawionych siły ataku, aż po Wielkich Przedwiecznych. Jak tytuł gry wskazuje, są to potyczki oparte o prozę Lovecrafta. Przyznaję, że grało mi się bardzo dobrze i chętnie usiadłabym do gry ponownie. Na stoisku można ją było kupić za 200 euro (cena zaporowa, w Polsce jest taniej). Faktem jest, że gra ma ogromne i bardzo ciężkie pudełko - naprawdę czuć za co płacimy. Do tego można było nabyć sporo różnej wielkości dodatków. Nie da się ukryć, że aby zainwestować tak duże pieniądze w jedną grę, trzeba mieć pewność, że nie będzie się kurzyła na półce.


Na planszy powoli robi się gęsto
Sandy Petersen (w okularach)

poniedziałek, 12 października 2015

Essen 2015 - dzień 1

Odbywające się w niemieckim Essen targi gier planszowych Spiel to największe tego typu wydarzenie w Europie, a z tego co znalazłam w Internecie, to chyba i na świecie. O wizycie na targach myślałam już od pewnego czasu i wreszcie udało się przejść od słów do czynów, czyli pojechać do Essen. Całe wydarzenie trwa cztery dni - od czwartku do niedzieli, ja byłam tam dwa i pół dnia. Poniżej krótka relacja dzień po dniu z mojej bytności, a na końcu małe podsumowanie, czyli mniej o grach, więcej o samej imprezie.



 

Blog przez e-mail