środa, 1 kwietnia 2015

Jumanji

Rodzaj gry: PRZYGODOWA

Liczba graczy: 2 - 4 (najlepiej mieć jeszcze kilku graczy zapasowych)

Czas gry: producent nie precyzuje, ale może ciągnąć się latami

Pudełko i wydanie

Na wydanie nie można narzekać. Pudełko jest drewniane, rzeźbione (dość ciężkie). Elementy bardzo porządne, tylko sama plansza wygląda dość ubogo i nie zapowiada emocji, które nas czekają.


Plansza w czasie rozgrywki


Rozgrywka

Na początku możemy być nieco zaskoczeni - plansza, zwykły tor (trochę jak w "Chińczyku"), pionki i kostka. I nie ma instrukcji! Czyli w sumie dość ładne, drewniane wydanie i nic poza tym. Trochę kicha, zwłaszcza dla starych wyjadaczy, no bo co? Kostką mają turlać? No ale w końcu każdy coś tam jednak spróbuje i zabawa się zaczyna - bo trzeba zacząć grać, żeby poznać i docenić wszystkie możliwości zagłady zabawy. Od strony mechaniki filozofii nie ma - rzucamy kostką, ale gra ma fajny bajer - pionki przesuwają się same. W zależności od tego gdzie nasz pionek stanie, to takie zadanie musimy wykonać. I tu ciekawostka - spora część tych zadań wymaga wyjścia z domu - cóż za miła odmiana od ciągłego garbienia się przy stole nad planszą!
A co nas może spotkać? Na przykład trzeba pogłaskać kotka (Uncia uncia), pobiegać po parku z pupilem (Acinonyx jubatus) czy przelecieć się (tornado). Niby nic nadzwyczajnego, ale frajda jest i ruchu trochę. A jak dłużej przetrwacie pogracie, to i muskulatura się zrobi. Muszę jeszcze napisać, że gra wciąga (w bagno) i naprawdę trudno się od niej oderwać. Ale to już musicie przekonać się sami :-)


Skalowalność

Można grać już w dwie osoby, ale jak po pierwszej kolejce naszego współgracza połknie krokodyl, to mamy granie z głowy. Dlatego zdecydowanie polecam przynajmniej trzy osoby, a dodatkowo kilka chętnych osób gotowych do zastąpienia tych zaginionych, jeśli mamy ochotę na dłuższą rozgrywkę.

Losowość

No niestety spora - rzut kostką, ruch po planszy i nie wiadomo co nas czeka.

Dla kogo ta gra?

Powiedziałabym, że to sympatyczna gra rodzinna, bo odnajdą się w niej nawet zupełnie poczatkujący, ale tu można pójść o krok dalej. Macie "ukochaną" teściową, która jeszcze nie gra? Może czas na zacieśnienie więzi i wspólną partyjkę? Jest szansa, że mamuśka zniknie z oczu na dłużej lub, jeśli mamy pecha, już po pierwszej kolejce będzie dumną posiadaczką torebki z krokodyla. A może wasz sąsiad jest fanem wiertarki? Pora się z nim zaprzyjaźnić :-), aczkowiek wiertarka daje nieuczciwą przewagę w rozgrywce. Możliwości jest wiele, nagle może się okazać, że zbierzecie całą listę potencjalnych graczy... jednorazowych.

Moim zdaniem (5/5)

Dla mnie absolutny hit. Bardzo podoba mi się połączenie planszówki z ćwiczeniami fizycznymi i aktywnością na świeżym powietrzu. Możliwość zwiedzania świata też jest nie do pogardzenia. I wiecie co? Im dłużej gram tym jakoś mniej mam wrogów...

ZALETY
- niepowtarzalność rozgrywek
- proste zasady 
- podniesienie kondycji i sprawności fizycznej
- adrenalina!
- możliwość gry kooperacyjnej lub indywidualnej

WADY:
- bardzo długi czas rozgrywki
- sporo czekania na własną kolejkę (ale można wtedy szybko skończyć studia, założyć rodzinę i voilà! - nasz ruch)
- może szybko ubywać graczy
- bardzo uboga mechanika (rzucanie kostką i przesuwanie pionka)
- coś nas może zjeść, nadgryźć, zastrzelić, przygnieść... 

Moi znajomi - Franek, Mariola, Zyta i Izydor - jeszcze zanim zaczęli grać
Franek i Mariola po kilku rozgrywkach

Izydor questa z krokodylem przeszedł na luzaku

Sąsiadowi z wiertarką nie poszło za dobrze...  




Teściowa wciąż walczy


...a los Zyty jest chwilowo nieznany

2 komentarze :

 

Blog przez e-mail