wtorek, 28 kwietnia 2015

Magia i Myszy

Rodzaj gry: PRZYGODOWA, KOOPERACYJNA

Liczba graczy: 1 - 4 (co scenariusz to inną liczbę myszy mamy pod kontrolą)

Czas gry: 120 minut wg producenta (różnie z tym bywa, zazwyczaj jest krócej)

Pudełko i wydanie

"Magia i Myszy" to naprawdę świetnie wydana gra. Plansza jest modułowa - składa się z pięknie ilustrowanych kafli, do tego dochodzą fantastyczne figurki myszy i ich przeciwników. W środku jeszcze sporo innych elementów - kart, żetonów, kostek. Całość robi naprawdę bardzo dobre wrażenie. Maleńki minus - kafle planszy są podatne na uszkodzenia na rogach, trzeba się z nimi delikatnie obchodzić.



Rozgrywka

"Magia i Myszy" to gra-opowieść. Oprócz instrukcji mamy tu dość grubą książeczkę z całą historią podzieloną na rozdziały (scenariusze). Aby w pełni wczuć się w klimat gry należy najpierw przeczytać wstęp, następnie rozłożyć plansze według wskazówek i doczytać jakie zasady dodatkowe obowiązują w danym scenariuszu. W zależności bowiem od tego gdzie nasze myszy się znajdują, takie modyfikacje do ich poczynań wprowadza gra. To bardzo dobre rozwiązanie, które świetnie chroni przed nudą. A dlaczego w ogóle ma przed nią chronić?

Plansza w grze składa się z kafelków. Wejście na każdy z nich to wprowadzenie do gry potworów, z którymi musimy się rozprawić, zanim będziemy mogli zrobić następną rzecz (z dużym prawdopodobieństwem przejść na kolejny kafelek i walczyć z nowymi potworami). Biorąc pod uwagę, że walka opiera się o rzuty kośćmi i jest przez to dość losowa, to od razu widać, że modyfikacje są niezbędne i stworzenie całej historii oraz dodatkowych reguł sprawiają, że z mechanicznego przeciętniaka robi się wciągająca gra.

Dla każdego scenariusza mamy podane warunki zwycięstwa i porażki, a także wskazaną liczbę rund, w ciągu których musimy osiągnąć sukces. Są więc scenariusze, w które będziemy grali dość długo, a są też i krótsze. Generalnie nie jest to szczególnie długa gra i średnio można się zamknąć w półtorej godziny. 

Przed każdą rozgrywką należy przeczytać wprowadzenie do danej opowieści, a następnie, wraz z postępem gry, doczytywać co dzieje się dalej. Dlatego przejście z kafelka na kafelek nie jest tylko zwykłą zmianą miejsca, ale też z czymś się wiąże. W grze występują też zadania poboczne, których wykonanie nie jest potrzebne do ukończenia scenariusza, ale może pomóc w całej kampanii. W "Magię i Myszy" można bowiem rozgrywać opowieści zupełnie niezależnie od siebie lub też przejść wszystko od początku do końca. 
Różnica polega na tym, że w trybie kampanii niektóre zdobyte przedmioty można wykorzystać w późniejszym etapie, a grając wyrywkowo zawsze mamy wyłącznie ekwipunek startowy. 

I jeszcze w skrócie napiszę jak wygląda rozgrywka. Rozpoczynamy na planszy ułożonej zgodnie z wytycznymi scenariusza, ze wskazaną grupą myszy i znając cel rozgrywki. Na samym starcie musimy się uporać z pewną liczbą wrogów, aby móc ruszyć dalej. Walka polega na rzutach kośćmi - dostajemy jedną kość za każdą wartość ataku naszej myszy (wynikającą z noszonego ekwipunku lub też zdolności własnych). W zależności od tego czy walczymy wręcz czy bronią dystansową, to zadajemy obrażenia po wyrzuceniu symbolu miecza lub łuku. Na kostce może też pojawić się ser - dodajemy go wtedy do swojej kolekcji. Ser można wykorzystać do aktywacji zdolności specjalnej (każda mysz posiada jedną taką na starcie) lub poczekać, uzbierać sześć sztuk i awansować na kolejny poziom, co pozwala na dobranie dodatkowej zdolności. Następnie nasi przeciwnicy mogą się bronić - każdy symbol tarczy niweluje jedną ranę. Gdy wrogowie podczas ataku lub obrony wyrzucą ser, to kładą go na specjalny serowy okrąg na planszy - gdy ten się zapełni, to przybywają posiłki, czyli mamy więcej stworów do pokonania. Walka odbywa się w ściśle określonej kolejności, zgodnie z tak zwanym torem inicjatywy, który budowany jest przy wejściu na nowy kafelek planszy. Potwory bywają słabsze lub mocniejsze, zazwyczaj posiadają swoje unikalne zdolności wpływające na przebieg starcia. Oprócz walki myszy mogą przeszukać pomieszczenie, w którym się znajdują, aby znaleźć rzeczy pomocne w dalszej wyprawie, takie jak zbroja, broń, czy pomysły. 
Jeśli walka nie idzie po naszej myśli, to myszy mogą zostać pojmane (nigdy nie giną). Osoba grająca pojmaną postacią musi poczekać na pozytywny koniec starcia, aby móc wrócić do gry. Pojmanie wszystkich myszy oznacza porażkę. Należy też uważać na liczbę rund (w tym wypadku stron opowieści), które mamy na zrealizowanie scenariusza. Tu zmiana stron nie następuje po wykonaniu akcji przez wszystkie postacie (bo tak zwykle rozumiemy rundę). Dzieje się to wtedy gdy przyzywane są posiłki lub gdy mysz trafia do niewoli. Dlatego jeśli nie mamy szczęścia w rzutach, to grę możemy zakończyć już na starcie.


Skalowalność

Z tym mam w tej grze duży problem. W pierwszym scenariuszu mamy cztery myszy, więc najlepiej gra się w dwie lub cztery osoby. W kolejnym jednak są tylko trzy myszy (i czwarta z niewielką liczbą akcji do wykonania), więc tu najlepiej sprawdzą się dwie, ewentualnie trzy osoby. I tak to się ze scenariusza na scenariusz zmienia. Najbezpieczniej jest grać w dwie osoby, a jeśli chcemy przeżyć całą historię w większym gronie, musimy liczyć się z tym, że czasami będziemy mieli dwie myszy pod kontrolą, czasami jedną, a czasami będziemy bardziej widzami niż graczami.

Losowość

Duża, bo gra oparta jest o rzuty kostkami. Nie jest to gra kooperacyjna, w której wspólne decyzje mają aż takie kluczowe znaczenie dla wygranej. Przydaje się szczęście.

Dla kogo ta gra?

Chyba przede wszystkim dla rodzin. Cała gra to wielka opowieść o dzielnych myszach, która wciąga i w którą chętnie się gra, aby dowiedzieć się co będzie dalej. Właśnie ten bajkowy klimat, piękne wykonanie i śliczne figurki na pewno przyciągną do stołu młodszych graczy. Zasady nie są zbyt skomplikowane, a że w dodatku całość polega na współpracy, to łatwo wciągnąć nawet tych najbardziej początkujących. Starszym graczom też się spodoba jeśli przymkną oko na sporą losowość i dadzą się ponieść opowieści.

Moim zdaniem (4/5)

Mnie się ta gra podoba, aczkolwiek mam świadomość tego, że szum wokół niej nie jest spowodowany tym, że jest to gra wybitna mechanicznie. Jest ładna, prosta, ma ciekawą historię. Dużym urozmaiceniem są wprowadzane co scenariusz zasady dodatkowe, które idealnie wpasowują się w klimat opowieści i chronią graczy przed znużeniem (bo powtarzalność tu jest duża). Prawda jest też taka, że połączenie wykonania z bajką sprawia, że "Magia i myszy" ma swój urok i trudno przejść obok niej obojętnie. Patrząc na cenę - polecam spróbować przed zakupem, chyba, że myślicie o graniu rodzinnym, wtedy bierzcie w ciemno.

ZALETY
- przepiękne wykonanie
- proste zasady 
- wciągająca historia


WADY:
- duża losowość
- zazwyczaj więcej zależy od szczęścia niż wspólnych decyzji 
- duża powtarzalność rozgrywki
- po skończeniu wszystkich scenariuszy pozostaje tylko czekać na dodatki, bo raczej nie będzie nam się chciało przechodzić wszystkiego od początku 
- słaba instrukcja - nie opisuje wszystkich wyjątków jakie pojawiają się w kolejnych scenariuszach (lista wątpliwości związanych z zasadami liczy na BoardGameGeek 38 stron!)

Scenariusz nr 1


Dzielne myszy - tu cztery, a w grze jest ich w sumie sześć

Karta postaci, ekwipunek początkowy i zdolność specjalna

Ser jaki jest każdy widzi :-)

Jeden z wrogów - pająk



Specjalne kości

Wrogowie

Szczur



5 komentarzy :

  1. Gra fajna dla dzieciaków (albo do pogrania z dziećmi). Jednak trochę kuleje turlanie podczas walki - jak się ma pecha, to można przegrać opowieść zanim się skończy walkę.

    Jeśli gra się po kolei, to dziwnie brzmi wprowadzenie/zakończenie rozdziałów jeśli się wybierze inne myszy niż są opisane w rozdziałach (chyba że źle pamiętam - bo grałem 2x jakiś czas temu).

    Możesz podać linka do wyjaśnień odnośnie niejasności zasad?

    OdpowiedzUsuń
  2. Jasne, podaję Ci linka do FAQ i w ogóle na stronie BGG jest sporo dyskusji na temat zasad w poszczególnych rozdziałach, do których często włącza się autor gry rozwiewając wątpliwości.
    https://boardgamegeek.com/filepage/87282/full-unofficial-faq-approved-designer-jerry-hawtho

    OdpowiedzUsuń
  3. Zastanawiam się nad zakupem by poszaleć z dzieciakami... ;) ...Choć ostatnio uwikłałem się w X-Winga caaałkowicie :-P
    PS: Świetny blog. Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :-) jak miło przeczytać takie słowa :-)
      Dzieciom się ta gra powinna bardzo spodobać.

      Usuń
  4. W grach kooperacyjnych znanym i nie-lubianym problemem jest to, że jeśli losowość jest zbyt mała to jeden gracz może "narzucać" swoje decyzje - najbardziej optymalne. Więc na podstawie powyższego opisu uważam że losowość jest tu zaletą..

    OdpowiedzUsuń

 

Blog przez e-mail