czwartek, 27 sierpnia 2015

List Miłosny

Rodzaj gry: KARCIANA

Liczba graczy: 2 - 4

Czas gry: 20 minut wg producenta (to zależy od liczby graczy, ale można powiedzieć, że średnio tyle wychodzi)

Pudełko i wydanie

Polskie wydanie "Listu Miłosnego" mieści się w małym pudełeczku, takim wielkości kart do gry, ale ponieważ kart jest kilkanaście, to  jest ono przy okazji dość cienkie. Łatwo je schować do torebki lub kieszeni. Karty są bardzo dobrej jakości z bardzo przyzwoitymi ilustracjami. 

Anglojęzyczne wydanie tej gry miało dołączony czerwony aksamitny woreczek.



Rozgrywka

"List miłosny" podzielony jest na szereg krótkich rozgrywek. Aby zwyciężyć w grze trzeba wygrać kilka z nich, a ile, to zależy od liczby graczy. Zwyciężamy w rozgrywce gdy wyeliminujemy pozostałych graczy lub dotrwamy do końca (do wyczerpania talii) z kartą o najwyższym numerze.

Zasady są proste i do wytłumaczenia w minutę, aczkolwiek zwykle potrzeba jednej rozgrywki na to, aby wszyscy oswoili się ze specyfiką działania poszczególnych kart. Do gry dołączone są karty z podpowiedziami, dodatkowo na każdej z kart znajduje się informacja o tym, jaką czynność można ją wykonać.

Rozgrywkę w 3- i 4-osobowym gronie rozpoczynamy rozdając każdemu po jednej karcie, jedną zakrytą odkładając na bok (aby nie było do końca wiadomo jakie karty są w grze) i kładąc resztę na zakrytym stosie. Pierwszy gracz ciągnie ze stosu jedną kartę i, mając teraz dwie na ręce, podejmuje decyzję, którą z nich zagra. Każda z kart posiada pewne działanie, które należy natychmiast wdrożyć w grę. I tak:

1. Strażniczka - pozwala na próbę odgadnięcia jaką kartę ma wybrany przeciwnik; jeśli zgadniemy poprawnie, to przeciwnik odpada z rozgrywki

2. Kapłan - pozwala obejrzeć kartę dowolnego gracza

3. Baron - porównujemy drugą z naszych kart z kartą dowolnego gracza - ten, kto ma niższą wartość na swoim kartoniku ten odpada z rozgrywki

4. Pokojówka - chroni nas przez jedną kolejkę - nie działają na nas moce innych kart

5. Książę - wybrany gracz (my możemy też) odrzuca swoją kartę i ciągnie nową ze stosu

6. Król - zamieniamy się na karty z innym graczem

7. Hrabina - sama z siebie nie robi nic, ale jeśli mamy na ręku też Króla lub Księcia, to musimy ją odrzucić 

8 - Księżniczka - wyłożenie Księżniczki to natychmiastowa przegrana

Czyli przegrać natychmiast możemy, gdy ktoś zagrywając Strażniczkę odgadnie naszą kartę, gdy mamy Księżniczkę na ręce, a ktoś Księciem nam każe tę kartę odrzucić lub gdy po zagraniu Barona ktoś porówna z nami karty i będziemy mieli niższą wartość. 
Wszyscy, którzy dotrwają do końca, do wyczerpania się kart w talii, ujawniają na końcu co mają na ręce i wygrywa ten, kto ma najwyższą wartość karty.

Takie pojedyncze rozgrywki dzieją się zazwyczaj błyskawicznie, trwają 2-3 minuty. Jest to i zaleta tej gry - szybko się gra, można pokusić się o parę partyjek rewanżowych - i jej wada, trudno tu rozwinąć skrzydła. Podejmowanie decyzji mamy ograniczone niemalże do minimum - wybieramy z dwóch kart, a gdy tą drugą jest Księżniczka, to w ogóle nie mamy z czego wybierać. 

Mimo tego gra jest ciekawa i wciągająca. Po prostu ma w sobie to "coś" - trzeba samemu zagrać żeby się przekonać.  

Jeśli podoba Wam się idea gry, ale czujecie niedosyt w liczbie wyborów, to zagrajcie w"Intrygantów" - mechanicznie są bardzo podobni, ale jednak dają więcej możliwości.
  
Skalowalność

Zdecydowanie najlepiej gra się w cztery osoby chociaż i w trzy nie jest źle. Dwuosobowa rozgrywka ma odrobinę zmienione zasady, ale generalnie nie polecam. Działa najlepiej przy komplecie grających.

Losowość

Ogromna, ale że gra jest krótka, a możliwości decyzyjne bardzo ograniczone, do zwycięstwa w całej grze należy wygrać odpowiednią liczbę partii.

Dla kogo ta gra?

Dla osób, które lubią gry losowe z odrobiną blefu. Z mojego doświadczenia wynika, że sprawdza się w zasadzie zawsze, chociaż na początku budzi pewną obawę (muszą się grający oswoić z możliwościami kart, a trwa to zazwyczaj jedną rozgrywkę). Grałam z dorosłymi, grałam z dziećmi (8+) i wszystkim się podobało.

Moim zdaniem (5/5)

"List miłosny" był hitem targów w Essen kilka lat temu. Wszystko dzięki prostocie, grywalności i dużemu urokowi tej małej gry. Niby nic - kilkanaście kart, a wciąga niesamowicie, można w nią grać naprawdę długo. To taki mój wybór numer jeden gdy chcę jakąś grę zabrać ze sobą, a wiem, że nie będzie więcej niż czterech graczy.
Muszę przyznać, że zanim grę kupiłam, to dużo o niej słyszałam i miałam wielką ochotę spróbować. I jak spróbowałam tak wsiąkłam - mam ją w swojej kolekcji i ma ją też większość moich znajomych - bo jak tu nie kupić czegoś co jest świetne, malutkie i tanie? :-) 

Na świecie są teraz dostępne odmiany tej gry - "Love Letter: Batman" oraz "Love Letter: The Hobbit". 
Od razu napiszę, że obie niewiele różnią się oryginału jeśli chodzi o zasady.

"Batman" ma trochę zmienioną zasadę odgadywania postaci (odpowiednik karty Strażniczki) - jeśli odgadniemy poprawnie, a przeciwnik ma kartę postaci wrogiej Batmanowi, to dostajemy dodatkowy punkt zwycięstwa. Ze względu na tę zasadę gra się zawsze do 7 punktów.

"Hobbit" wprowadza natomiast delikatne zmiany - pojawia się karta "0" - jedyny pierścień, który zamienia się na "7", jeśli dotrwamy z nim do końca gry. Druga różnica to Tauriel (odpowiednik Barona) - przy porównaniu kart odpada posiadacz tej z wyższą wartością.

 ZALETY
- malutka, wszędzie ją można zabrać
- bardzo łatwa i stosunkowo szybka
- fantastyczny stosunek ceny do zabawy

WADY:
- bardzo ograniczone możliwości decyzyjne




Karty mam w koszulkach (Ultra Pro - ProFit) i bez problemu mieszczą się do pudełka



Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

 

Blog przez e-mail